Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
niedziela, 23 listopada 2008

Za (jak zwykle) tvn24.pl, nieco z opóźnieniem:

 


Barack Obama"Obamomania to śmieszne zjawisko popkultury"

 Świat gratuluje Barackowi Obamie wyboru na prezydenta USA, media mówią o euforii amerykańskich obywateli i wielkich nadziejach, a Jan Rokita chłodnym okiem "zamyśla się nad tą obamomanią" i przestrzega: - Jest ona śmieszna, jak każde zjawisko popkultury. 


JP2Pewnie, że śmieszna. Prawie tak śmieszna, jak polska "papieżomania", chociaż na pewno nie aż tak dogmatyczna i skostniała.
12:19, krasnov
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 listopada 2008

 


 Za tvn24.pl:

 […] premier Włoch Silvio Berlusconi […] zaapelował do mediów, by w związku kryzysem finansowym, "nie szerzyły paniki wśród obywateli".

- Jeśli ludzie zaczynają zmieniać styl życia, ulegając panice, dojdzie do zmniejszenia konsumpcji, a w rezultacie także firmy zaczną mniej produkować. Nie ma do tego żadnych podstaw - oświadczył szef włoskiego rządu […]. Premier zapewnia od dawna, że włoski system bankowy jest bardzo solidny i mocny oraz że obywatele nie stracą ani jednego centa. 


Oczywiście. Przecież stabilność włoskiego systemu bankowego i włoskiej gospodarki gwarantuje nie byle kto, bo sama mafia. Ojcowie chrzestni nie dopuszczą przecież do sytuacji, żeby mieli coś stracić. ;)

 

 

 

20:24, krasnov
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 października 2008

No i poleciał. Najpierw przez tydzień robił hałas, wpychając się tam, gdzie nie powinien (ze względy na podział kompetencji, utarty polityczny zwyczaj i dobro Polski), zrobił sobie wycieczkę za 150 tys. złotych tylko po to, żeby posiedzieć przy Tusku przez 10 minut, zjeść kolację i nie zdążyć na debatę, która była pretekstem jego wyprawy. Po fakcie okazał się być bardzo zadowolony. Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, że jego celem jest ośmieszanie naszego kraju, to chyba się ich już pozbył.  

 
 

 To ja już wolałem, jak latał do kibla zatruty obrażony kartoflami.

21:24, krasnov
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 września 2008

Spełniła się zapowiedź, którą przytoczyłem w ostatnim wpisie — protezydent (– proteza prezydenta) Lech Kaczyński poleciał do USA popatrzeń na fachowe prowadzenie kampanii wyborczej. Ale, żeby było śmieszniej, poleciał znów z tym pilotem, który miał go zawieźć do Tbilisi: 

 


 Pilot, który nie wyraził zgody na lądowanie prezydenckim samolotem w Gruzji, znów leciał z Lechem Kaczyńskim. Tym razem Grzegorz Pietruczuk usiadł za sterami maszyny, który zabrała prezydenta do Nowego Jorku. (tvn.24.pl)

 

 


 No i fajnie. Zastanawiam się, czy prezydent nie kazał pilotowi tym razem oblecieć np. Statuy Wolności dookoła, żeby zademonstrować odwagę, albo pilotować bez trzymanki. Może jednak nie, bo nic na razie nie słychać o konflikcie. Pewnie protezydent się obraził i zamknął ze sraczką w toalecie. A szkoda. Dzielny pilot mógłby dostać jeszcze jeden medal, przyznany na złość Kaczyńskiemu.

Jeszcze refleksja: brak lęku może brać się z odwagi, albo z ignorancji. Gdzie jaki przypadek występuje, nie będę dociekał.

 

 

18:46, krasnov
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 sierpnia 2008

 Lech Kaczyński wcina jabłko

Znalazłem dziś na tvn24.pl:


Prezydent Lech Kaczyński zaczyna walkę o reelekcję - donosi dziennik "Polska". Według gazety na jesieni mamy zobaczyć nową twarz głowy państwa. Jak będzie wyglądała - na to pomysłu szuka właśnie Adam Bielan. Wybrał się za ocean, żeby w sztabie Johna McCaina zobaczyć, jak powinien wyglądać nowy superprezydent. 
Ano, będzie stał i się śmiał z mówiących po angielsku?

 


Według dziennikarzy "Polski", prezydencka ofensywa ma się rozpocząć od obchodów 90. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Szefem tych przygotowań jest Michał Kamiński. Ma przygotowywać wielki bal, na który przybędą szefowie państw i koronowane głowy z całego świata. Wśród nich brylować ma Lech Kaczyński.
 Już widzę, jak "bryluje". Brylantyny w Polsce braknie.

 

 

 

09:36, krasnov
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 sierpnia 2008

Nie komentowałem arcybojowego przemówienia Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi, bo mi szczerze mówiąc ręce opadły. Może i dobrze, bo pustotę tego (przysłowiowego już) pobrzękiwania drewnianą szabelką widzi każdy. A najlepszy komentarz znalazłem po czasie na Boli Blogu:

Komentarz telewidza 

Nader trafne, bo nasz (?) iście zdaje się odgadywać najskrytsze marzenia Władzi Putina i z radością daje się prowokować… Tak samo, jak Saakaszwili. 
16:14, krasnov
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 sierpnia 2008

Prezydent Lech Kaczyński przemawia na tle samolotu 

Złowrogi początek, ale… Tego po prostu nie sposób nie skomentować. Jak doniósł m.in. portal gazeta.pl:


Lech Kaczyński udawał się do Gruzji z prezydentami Litwy i Estonii oraz premierem Łotwy. Samolot poleciał przez Ukrainę do Azerbejdżanu, skąd delegacja udała się do stolicy Gruzji w kolumnie samochodów. Po międzylądowaniu w Symferopolu na Ukrainie, gdzie na pokład wsiadł prezydent Ukrainy, Lech Kaczyński chciał, by samolot nie leciał do Gandżi w Azerbejdżanie, lecz od razu do Tbilisi. Po wylądowaniu w Azerbejdżanie prezydent zapowiadał, że "po powrocie do kraju wprowadzimy porządek w tej sprawie", a podczas lotu powiedział o dowódcy załogi, że "oficer powinien być mniej lękliwy".  

 

Nie wiem czemu tylu ludzi uważa, że znają się na wszystkim i zawsze wiedzą lepiej. Szczególnie odnosi się to do polityków. Ale to już przegina. Pan prezydent widać jest jak ta przysłowiowa żona Masztalskiego, która siedząc w samochodzie wiecznie drze mordę na męża: W lewo! Hamuj! W prawo! No czego nie skręcasz! Jeździć nie umiesz, baranie! 

We wszystkich typach jednostek istnieje (pisane lub nie) prawo, że to dowódca jednostki decyduje, bo on się na tym zna. Na pokładzie okrętu rządzi jego kapitan, nawet jeśli wiezie swoich przełożonych.  I żaden admirał, jeśli chce zachować szacunek swoich podwładnych, nie będzie kapitana pouczał — bo to on jest tym, który zna jednostkę, orientuje się w sytuacji i to on odpowiada za dotarcie do celu. To samo na pokładzie samolotu i nieważne, kto nim leci — zakichany prezydencik, papież, czy sam bóg. 

Kapitan samolotu nie podejmuje takich decyzji pochopnie. I obowiązują go wytyczne. Nie dość, że wiózł pół samolotu głów państw, za życie i zdrowie których odpowiadał, to miał lecieć nad strefą działań wojennych, nie było wiadome, kto kontroluje przestrzeń powietrzną i kontrolę lotów, czy w ogóle kontrola lotów istnieje, w jakim stanie (i czy w ogóle jeszcze) jest lotnisko; nie miał oficjalnej zgody na przelot nad terytorium! Ale przecież, jak ktoś został prezydentem, to wie wszystko lepiej, nie? 

Ja bym nie śmiał dyktować nawet kierowcy, co ma robić. Ale pan prezydent zapewne by kierowcę opieprzał, że nie wyprzedza, jak ma okazję. Co z tego, że sam prawa jazdy nie ma. Co z tego, że na zakręcie. Widać kierowca lękliwy i tyle. Przesłanie dla narodu z tej sytuacji jest takie: CHRZAŃ PRZEPISY, WYPRZEDZAJ NA TRZECIEGO, BO CIĘ PREZYDENT OD LĘKLIWYCH WYZWIE. Rzeczywiście, bardzo pedagogiczne. Najlepszy komentarz do takiego zachowania, jaki przeczytałem, to: jak taki mądry, to niech łapie stery i sam leci.

A czemu to tak, czemu? Otóż pan prezydent mentalnie pozostaje jeszcze w czasach PRL i ZSRR — jak towarzysz pierwszy sekretarz powiedział, żeby fedrować dalej, to się fedrowało, nawet jeśli było wiadome, że wskutek tego pół kopalni się zawali. 

Inną cechą Lecha Kaczyńskiego, jaka się ujawnia w tej sytuacji jest pogarda wobec innych ludzi i ich kompetencji. I związane z tym bezustanne pomiatanie i obrażanie ich przy każdej sytuacji. Lepszy w te klocki jest chyba tylko jego brat. Tym niemniej prezydent państwa powinien się markować w swoim chamstwie. No, ale belki we własnej rzyci się nie widzi, bo trzeba przygiąć głowę.

Chroń nas, panie, przed takim szefem/zwierzchnikiem. Jedynym rezultatem zarządzania przed takiego głąba jest chaos, awarie, zgrzyty i frustracja pracowników. Dobry szef potrafi dobrać sobie pracowników kompetentnych i potrafi potem uszanować ich kompetencje. Zły będzie się tylko mądrzył, wtrącał i przeszkadzał, nie bacząc, czy się zna na rzeczy, czy nie. Ot, takie upierdliwe rady pijanego wujka Wieśka, który od biedy może raz widział naprawę kombajnu, ale uważa, że rewelacyjnie doradzi przy naprawie komputera.

Pan prezydent raczył powiedzieć również: Myślę, że Sikorski nauczył się czegoś w Gruzji. Niestety, sam pan prezydent nie nauczył się niczego i odnoszę wrażenie, że już nigdy się nie nauczy. 

 

17:11, krasnov
Link Komentarze (2) »
1 ... 16 , 17 , 18