Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
wtorek, 23 września 2008

Spełniła się zapowiedź, którą przytoczyłem w ostatnim wpisie — protezydent (– proteza prezydenta) Lech Kaczyński poleciał do USA popatrzeń na fachowe prowadzenie kampanii wyborczej. Ale, żeby było śmieszniej, poleciał znów z tym pilotem, który miał go zawieźć do Tbilisi: 

 


 Pilot, który nie wyraził zgody na lądowanie prezydenckim samolotem w Gruzji, znów leciał z Lechem Kaczyńskim. Tym razem Grzegorz Pietruczuk usiadł za sterami maszyny, który zabrała prezydenta do Nowego Jorku. (tvn.24.pl)

 

 


 No i fajnie. Zastanawiam się, czy prezydent nie kazał pilotowi tym razem oblecieć np. Statuy Wolności dookoła, żeby zademonstrować odwagę, albo pilotować bez trzymanki. Może jednak nie, bo nic na razie nie słychać o konflikcie. Pewnie protezydent się obraził i zamknął ze sraczką w toalecie. A szkoda. Dzielny pilot mógłby dostać jeszcze jeden medal, przyznany na złość Kaczyńskiemu.

Jeszcze refleksja: brak lęku może brać się z odwagi, albo z ignorancji. Gdzie jaki przypadek występuje, nie będę dociekał.

 

 

18:46, krasnov
Link Dodaj komentarz »