Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
sobota, 10 lipca 2010

W związku z ostatnią aferą wokół posła Palikota warto przypomnieć kilka rzeczy.

- Palikot powiedział bolesną, ale szczerą prawdę: prezydent Lech Kaczyński jest współodpowiedzialny za katastrofę w Smoleńsku poprzez wywieranie wpływu na pilota. Tym którzy w żywe oczy zaprzeczają, pryzpomnijmy, jak  zaprzeczali innemu bezdyskusyjnemu faktowi: że Lech Kaczyński polecił - wbrew przepisom i rozumowi - pilotowi lądować swego czasu w Tbilisi.

 

" Po tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu w Smoleńsku media przypomniały sprawę lądowania w Gruzji. Powołując się na zeznania pilotów z akt postępowania w prokuraturze, do której złożyli wniosek m. in. posłowie PiS oskarżający pilota o tchórzostwo, jedna z gazet napisała, że "prezydent wszedł do kabiny załogi i zapytał: Panowie, kto jest zwierzchnikiem sił zbrojnych?". Po odpowiedzi "Pan, Panie prezydencie", miał dodać: "To proszę wykonać polecenie i lecieć do Tbilisi", po czym wyjść nie czekając na wyjaśnienia.

Adam Bielan, który wtedy był na pokładzie maszyny, teraz przekonuje, że polecenie wydał minister obrony Bogdan Klich, choć po rozmowie z prezydentem. - To kłamstwo - odpowiada Klich.

- Przypominanie sytuacji z Gruzji ma na celu rzucić cień insynuacji na pana prezydenta i jego środowisko - mówił w "Faktach po Faktach" europoseł PiS Adam Bielan, który twierdzi, że polecenie lądowania wyszło z ministerstwa obrony. Tymczasem w wywiadzie dla "Newsweeka" z 18 sierpnia 2008 roku Lech Kaczyński sam przyznał, że to on wydał polecenie.

Wojskowy pilot rządowego samolotu nie chciał lecieć do Tbilisi, trzeba było lądować w Azerbejdżanie i pędzić w konwoju do granicy gruzińskiej - pytał Lecha Kaczyńskiego dziennikarz "Newsweeka".
- Nie było żadnych przesłanek, by bać się lądowania w Tbilisi - odpowiedział prezydent.
- To prawda, że wydał pan wojskowemu pilotowi rządowego samolotu polecenie lotu do Tbilisi? - tak brzmiało kolejne pytanie.
- Przez generałów Wojska Polskiego, nawet na piśmie. Odmówił. - odpowiedział Lech Kaczyński. (tvn24.pl)

 

Niestety, taktyka zaprzeczania oczywistym faktom, namiętnie stosowana przez PiS, przynosi owoce wśród naiwnych. Dlatego potrzebny jest ktoś, kto nie boi się mówić prawdy. W całym PO tylko Palikot ma wystarczające jaja. Dlatego inicjatywę wyrzucenia Palikota z PO należy uznać za szkodzenie nie tylko partii, ale swobodzie wypowiedzi, więc pośrednio - dobru kraju.

 

Co można zrobić?

- Jeśli ktoś ma konto na Facebooku, może przyłączyć się do grupy ręce precz od Palikota.

- Kto nie ma konta, może wysłać protest do władz PO mailem lub przez formularz: http://www.platforma.org/kontakt --- można skorzystać z gotowego wzoru, który zapożyczyłem z sieci:

 

Szanowni Państwo
W związku z wnioskiem europosła Filipa Kaczmarka protestuje przeciwko dyskryminacji i próbie usunięcia posła Janusza Palikota z waszego ugrupowania. Nie jestem członkiem Waszej partii, ale jestem wraz z rodziną Waszym stałym wyborcą.
Pan Janusz Palikot nie naruszył w niczym zasad moralnych, nie poniżył nikogo ani nie nawoływał do skrzywdzenia kogokolwiek – wyraził swoje zdanie w kontekście bezprzykładnego i chamskiego oskarżania i poniżania premiera, rządu i marszałka pełniącego obowiązki głowy państwa, przez prominentnych działaczy PiS!
Apeluje również o większą dbałość Waszego ugrupowanie o prawdę, mniej świętoszkowatej hipokryzji oraz odrobinę instynktu samozachowawczego – gdyby nie tacy ludzie jak poseł Palikot, Kutz, czy marszałek Niesiołowski nie byłoby dla Was przyszłości.
Podpis.

18:56, krasnov
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 lipca 2010

" Opolska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci dra Dariusz Ratajczaka, byłego historyka Uniwersytetu Opolskiego, uznanego przez sąd za kłamcę oświęcimskiego. Sekcja zwłok wykazała, że umarł z powodu zatrucia alkoholem.

Ciało dra Ratajczaka zostało znalezione 11 czerwca w samochodzie stojącym na parkingu przy centrum handlowym Karolinka w Opolu. Nie od razu było wiadomo, że denatem jest były historykiem UO, bowiem jego zwłoki znajdowały się w zaawansowanym stadium rozkładu. Identyfikacja została dokonana w kilka dni później na podstawie znaków szczególnych. (...) - Sekcja zwłok wykazała jednak, iż przyczyną śmierci mężczyzny było śmiertelne zatrucie alkoholem. (gazeta.pl)

 

No to już wiemy, jak się rodzą chore poglądy. W delirium tremens.

15:31, krasnov
Link Dodaj komentarz »

" W Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie na uroczystości wręczenia prezydentowi-elektowi uchwały PKW o wyborze na stanowisko prezydenta RP pojawili się członkowie rządu i kandydaci na prezydenta, którzy startowali w wyborach: m.in. Andrzej Lepper, Janusz Korwin-Mikke, Grzegorz Napieralski. Zabrakło Jarosława Kaczyńskiego.

 

Nawet zapiekły wróg demogracji, Janusz Korwin-Mikke się pojawił i gratulował Komorowskiemu. Ale dla prezesa Kaczyńskiego pewnie to za niskie progi. Dopiero dwa dni minęły od wyborów, a temu już wychodzi pycha z ucha, małostkowość z serca i słoma z butów.

13:46, krasnov
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 lipca 2010

Miałem o wielu rzeczach napisać, nie starczyło czasu i motywacji. Szkoda, bo już nie zdążę nadrobić. Jednak gwoli przypomnienia, czego się kiedyś baliśmy i nadal powinniśmy:

 

18:07, krasnov
Link Dodaj komentarz »