Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
wtorek, 28 lipca 2009

" Prezydent podpisze na złość rządowi. Prezydent w najbliższych dniach zaakceptuje kluczową część pakietu antykryzysowego, czyli ustawę o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców - pisze "Dziennik". Według gazety Lech Kaczyński realizuje nową strategię. Żeby pokazać Polakom czym kończą się rządy koalicji PO i PSL, decyduje się podpisywać ich ustawy, nawet jeśli ma do nich zastrzeżenia.
Strategia prezydenta zakłada także zmianę wizerunku - nie chce sprawiać wrażenia, jakoby przeszkadzał w rządzeniu politykom Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. I robi to, nawet jeśli ma zastrzeżenia do zapisów.
(tvn24.pl)

 

Typowe chyba dla Kaczyńskiego i w ogóle dla ludzi tych formacji. Nawet jak robią coś pozytywnego, to komuś na złość i z nadzieją, że zaszkodzi.

15:17, krasnov
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lipca 2009

" - Ja myślę, że przesłanie pana prezydenta dotrze do Polaków - mówił w TVN24 nowo powołany szef Kancelarii Władysław Stasiak. Wyjaśnił, że to przesłanie dotyczy tego, że warto zajmować się realnymi problemami. (gazeta.pl)

 

Przy czym dla ekipy pana prezydenta realne problemy rodaków to np. zdechły koń.

 

" Zapewniał też, że prezydent jest autentyczny, a nie plastikowy.

 

Zdecydowanie nie plastikowy, jest drewniany w obyciu i betonowy w poglądach.

22:30, krasnov
Link Dodaj komentarz »

" Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zdecydowała się zbadać sprawę konia, który 14 lipca padł na drodze do Morskiego Oka (...) - Do Kancelarii Prezydenta dotarło wiele maili i telefonów proszących o zajęcie się tą sprawą - mówi Karina Schwerzler, Główny Specjalista ds. ochrony zwierząt w Kancelaria Prezydenta RP. - Z tego powodu postanowiliśmy wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Zbieramy informacje dotyczące wypadku z policji i Tatrzańskiego Parku Narodowego - wyjaśnia w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" Schwerzler. (gazeta.pl)

 

To już jest wręcz parodia rządów autorytarnych, jakie marzą się PiSowi i Kaczyńskim. Do pewnego stopnia mogę zrozumieć (choć nie zaakceptować) wpieprzanie się zakompleksionych urzędasów do spraw, do których nie mają żadnych uprawnień, ale to już jest ośmieszanie urzędu Prezydenta RP i naszego kraju.

Pan, pożal się Boże, prezydent zamiast zajmować się swoimi sprawami, czyli choćby ambasadorami (bo "ni lubi oficjalnych spotkań") woli zajmować się zdechłym koniem. Tego nawet pijarem wyjaśnić się nie da.

Na trawniku przed moim domem ktoś nie sprzątnął psiego gówna, może Pan Prezydent Lech Kaczyński z Jaśnie Oświeconą Kancelarią Swoją zechce sprawę zbadać?

22:12, krasnov
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 lipca 2009

" "Literówka" w nazwie celu podróży w urządzeniu GPS w samochodzie była powodem prawdziwej odysei dwojga szwedzkich turystów we Włoszech. Marzyli o wyspie Capri, a dotarli do położonego o kilkaset kilometrów od niej miasta Carpi na północy, (...)

Dwoje 50-latków wyruszyło na wyspę marzeń z Wenecji. Przed wjazdem na autostradę włączyli urządzenie GPS i podali cel podróży nie mając pojęcia o tym, że z niewiadomego powodu doszło do przestawienia liter w nazwie. Wszystko wskazuje na to, że to urządzenie zrobiło im psikusa.

Po kilku godzinach jazdy dojechali - jak sądzili - na miejsce. Nie zdziwiło ich nawet to, że na Capri dojechali lądem i nie przesiedli się na prom. Nie wiedząc, jak wygląda wymarzona wyspa, nie zareagowali też widząc, że wylądowali w sporym mieście. (gazeta.pl)

 

Gówno prawda. Urządzenie nie sprawiło im żadnego psikusa, tylko niechluje le wpisali nazwę, co normalne w tych czasach analfabetyzmu. Może sądzili, że jakiś "Word" za nich poprawi? Na to, że byli to idioci wyraźnie wskazuje ostatni przytoczony akapit i nie widzę powodu, dla którego by obwiniać biedne urządzenie.

Nie wiem tylko, czy autor tylko rżnie głupa w niewiadomym celu, czy może sam jest podobnie niedodziałaną wieczną "ofiarą" urządzeń?

21:38, krasnov
Link Dodaj komentarz »

" 102 tys. złotych za 8,5 miesiąca pracy dla spółki Skarbu Państwa Przedsiębiorstwo Wydawnicze "Rzeczpospolita", która ma 49 procent udział w firmie Presspublica (duży gracz na rynku, właściciel m.in. "Rzeczpospolitej") zarobił profesor Adam Glapiński jako doradca. Dziś nie pamięta nawet aby tam pracował. - Nic nie robił - pisze "Polska", cytując byłych pracowników wydawnictwa.

"Polska" dotarła do umowy, jaką doradca prezydenta zawarł z wydawnictwem. Napisano w niej, że do obowiązków Glapińskiego należy m.in. "doradzać zarządowi przy realizacji nowych projektów, przygotowywać ocenę analiz finansowych nowych projektów, doradzać Zarządowi w realizacji działań Spółki na rynku kapitałowym" - pisze gazeta.

- W czasie, gdy był doradcą, Glapiński nie był widywany w spółce - mówi "Polsce" Piotr Rachtan, były dyrektor wydawniczy PW "Rzeczpospolita". - Nie ma dokumentacji potwierdzającej wykonywanie przez niego pracy na rzecz spółki. Zarząd uparcie twierdził, że Glapiński doradza ustnie. Jedynym dokumentem dotyczącym efektów pracy prof. Glapińskiego jest napisane przez niego "Sprawozdanie z prac dla Przedsiębiorstwa Wydawniczego 'Rzeczpospolita'". Ma półtorej strony i zawiera same ogólniki - czytamy dalej w artykule. (gazeta.pl)

 

No niezła fucha. Ponad sto tysięcy złotych za wypracowanko na półtorej strony. Fakt, żę zajęło mu to prawie dziewięć miesięcy, widać płodził i rodził w bólach, widać za męki twórcze ta kasa. Takich oto gigantów ducha i ekonomii zatrudnia Prezydent RP. Faktycznie, znają się na ekonomii i boznesie i potrafią się ustawić. Szkoda, że tylko siebie, a nie nasz kraj.

I takich oto darmozjadów zatrudnia kancelaria Lecha Kaczyńskiego w liczbie kilkuset. Każdy zarabia za stu, a pracuje za 0,01.

16:42, krasnov
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 lipca 2009

" Piewca Pinocheta. Homofob, rasista, antysemita - takie opinie o Michale Kamińskim przytaczają brytyjskie media, odkąd został przewodniczącym grupy Konserwatystów i Reformatorów w PE. (gazeta.pl)

Przy okazji rewelacyjną opinię w Europie otrzymuje PiS i... cała Polska. Wstyd.

 

" Na Wyspach natychmiast wybuchło polityczne piekło. Media wyciągają kolejne szczegóły z życiorysu Kamińskiego. Najpierw BBC przypomniało, że gejów zwykł on nazywać "pedałami". W internecie dostępne jest nagranie wideo, na którym Kamiński mówi o "pedalskich stowarzyszeniach", a dopytywany przez dziennikarza, czy tak należy się wyrażać, twierdzi: - Tak ludzie mówią o nich, a jak mam mówić, przecież to są pedały.

Przypomniano też jego udział w Narodowym Odrodzeniu Polski, które McMillan-Scott określił jako organizację "homofobiczną, rasistowską, antysemicką", i to, że odwiedził w Londynie i chwalił chilijskiego generała Augusto Pinocheta. "Kamiński jest fanem generała Pinocheta, uważa, że homoseksualnych mężczyzn należy nazywać pedałami, i oskarżał imigranckich pracowników ze Wschodu, że odbierają pracę Polakom" - donosi "Independent". "Może sam Kamiński nie jest faszystą, ale z pewnością podziwiał ludzi, którzy nimi byli. Dziesięć lat temu, gdy Augusto Pinochet marniał w wynajętym domu w hrabstwie Surrey, czekając na ekstradycję za tortury i morderstwa, Kamiński pojawił się, by pocieszyć swego bohatera i wręczyć mu katolicki medal jako dowód szacunku" - przypomina autorka obszernego artykułu Joan Smith. PiS, czyli partię "założoną przez zdecydowanie dziwnych bliźniaków Kaczyńskich", określa jako "homofobiczną, nacjonalistyczną i fanatycznie sprzeciwiającą się aborcji".

W weekend najnowszym i najgorętszym szczegółem z biografii Kamińskiego okazał się jego stosunek do upamiętniania zbrodni w Jedwabnem. Zarówno "Independent", jak i "Observer" donoszą, że Kamiński był przeciwny obchodom 60. rocznicy masakry. Według "Independenta" "zachęcał miejscowych, by odrzucali twierdzenia, że morderstw dopuścili się Polacy". "Observer" cytuje jego wypowiedź z "Naszej Polski", według której Żydzi próbują zagłuszyć wyrzuty sumienia za zło, które wyrządzili Polsce za okupacji sowieckiej i komunizmu.

15:54, krasnov
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lipca 2009

" Stowarzyszenie im. ks. Piotra Skargi w Krakowie namawia do protestu przeciw koncertowi Madonny, bo "szydzi z Jezusa i Maryi" oraz "obraża katolików". - Swoją córkę nazwała "Lourdes", zaś jej kochanek nosi imię "Jezus" - czytamy w uzasadnieniu protestu.

Madonna ma wystąpić na warszawskim Stadionie Gwardii 15 sierpnia. Przeciw imprezie - zwłaszcza temu, że odbędzie się w święto Matki Boskiej Zielnej - protestowali już działacze katoliccy i - oczywiście - politycy . (...) - Koncert Madonny został specjalnie zorganizowany 15 sierpnia po to, by ośmieszyć Królową Polski i odwieść młodych od Jej wielkiego święta - czytamy na stronie. (gazeta.pl)

 

Właśnie znajomy uświadomił mnie, że święto "Matki Boskiej Zielnej" to tak naprawdę stare, pogańskie Święto Plonów. Wobec tego wzywam do protestowania przeciwko wszelkkm katolickim obrzędom tego dnia, które obrażają prastarych, em, słowiańskich Bogów i są odprawiane 15 sierpnia specjalnie po to żeby odwieść młodych ludzi od rodzimej wiary Polan.

Tak dobrze?

14:16, krasnov
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lipca 2009

" W konsternację ludzi prezydenta wprawił wywiad szefa kancelarii Piotra Kownackiego w sobotnim "Dzienniku". Kownacki powiedział (...) - Uważam, że prezydent powinien mieć ustalony kalendarz i jego się trzymać. Teraz nie ma planowania, nic nie jest święte, wszystko jest rozedrgane i nigdy nie wiadomo, co człowieka czeka ( ). To wprowadza chaos.

Pytany, czy to przez ten chaos prezydent nie przyjmuje ambasadorów innych państw, Kownacki wypalił: - To nie wynika z chaosu, ale z niechęci Lecha Kaczyńskiego do oficjalnych ceremonii. Gdy dziennikarz zwraca uwagę, że na tym polega bycie prezydentem, Kownacki odpowiada: - Zgadzam się, ale cóż ja mogę zrobić, skoro prezydent woli bezpośrednie spotkania z mieszkańcami wsi i miast od sztywnych uroczystości. (gazeta.pl)

 

Mówiąc po polsku: prezydent ma w nosie obowiązki, woli spotkanka towarzyskie, tak?

 

" Przełożona z czerwca wizyta Lecha Kaczyńskiego w Krasnobrodzie nie dojdzie do skutku. Tym razem cierpliwość straciło miasto. (...) Głowa państwa miała przybyć do Krasnobrodu 24 czerwca, by m.in. wziąć udział w poświęceniu pomnika Powstańców Styczniowych. Wizyta nie doszła do skutku, chociaż kilka tygodni wcześniej BOR zatwierdził program wizyty, księża informowali o niej na mszach.

Oficjalnie prezydent nie przybył do Krasnobrodu, bo na start śmigłowca nie pozwalała pogoda. Jednak "Gazeta" ujawniła, że w tym samym czasie z Warszawy śmigłowiec poleciał do Juraty z Marią Kaczyńską.

Od tego czasu władze Krasnobrodu zabiegały o wyznaczenie nowego terminu. Wstępnie miał to być 24 lipca. Jednak ze strony Kancelarii Prezydenta nie było potwierdzenia. Burmistrz Janusz Oś sam zadzwonił do prezydenckich urzędników. - Odwołujemy wizytę. Nie możemy ustalić żadnego terminu. Jest sezon wakacyjny, a ja muszę zaprosić gości, zamówić orkiestrę - narzeka Oś. - Za dużo zamieszania się zrobiło wokół tej sprawy. (gazeta.pl)

 

Cóż, widać nawet te spotkania z ludem miast i wsi są zbyt męczące. Prezydentowi wciąż albo się nie chce, albo ważniejsze są wakacje żony. A może po prostu liczba 24 też jest dla niego pechowa? Swoją drogą słuszna decyzja burmistrza. Leń nie chce - olać go. Olać teraz i olać w dniu następnych wyborów prezydenckich.

15:53, krasnov
Link Dodaj komentarz »

" Lech Kaczyński unika liczby 17 jak tylko może. Raczej się nie zdarza, żeby prezydent podpisał jakiś dokument lub podjął decyzję w dniu opatrzonym fatalną liczbą. Wyjątek zrobił tylko dla ustawy medialnej, którą zresztą zawetował.

O uprzedzeniu Kaczyńskiego do "17" najlepiej świadczy jego ostatnia wizyta w Serbii. Współpracownicy prezydenta chyba zapomnieli o prezydenckim przesądzie i zarezerwowali mu apartament numer 317. Kiedy ta informacja dotarła do prezydenta, ten kazał znaleźć inny pokój. Okazało się, że wszystkie prezydenckie apartamenty w tym hotelu znajdują się w jednym pionie i każdy z nich ma w sobie liczbę "17".

Lech Kaczyński nie dał jednak za wygraną i zamienił się pokojami z minister Małgorzatą Bochenek. Można przypuszczać, że każde z nich było zadowolone - pani minister z prezydenckiego apartamentu, a Kaczyński z tego, że uniknął pechowej liczby. (tvn24.pl)

 

Jeśli to prawda, to jest to naprawdę żałosne. "Yntelygent" jego nać. Chyba średniowieczny.

15:45, krasnov
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 lipca 2009

" - Coś takiego jak kościół scjentologów nie istnieje. Można mówić o sekcie, choć oni interesują się religią w niewielkim stopniu - uważa abp Józef Życiński. (...) Z punktu widzenia teologii katolickiej nie istnieje coś takiego jak kościół scjentologów, można by najwyżej mówić o sekcie, ale sama grupa w niewielkim tylko stopniu ma zaangażowanie religijne, natomiast nazwy "kościół" używa, ażeby przyciągnąć naiwnych i zasugerować, że jej działalność ma cokolwiek wspólnego z aktywnością religijną - mówi metropolita lubelski abp Józef Życiński. (gazeta.pl)

 

No i jak to podsumować: albo abp świadomie gada bzdury, albo nie posiada elementarnego wykształcenia i nie rozumie, co mówi. Tak się składa, że prędzej Scjentolodzy mogą się nazwać kościołem, niż katolicy. To katolicyzm bowiem jest sektą (to co, że dużą). Sekta to odłam, część wiernych, która odłączyła się od macierzystego wyznania (to wykładnia teologiczna! abb Życiński nie uczył się teologii?). I stąd właśnie wzięło się wyznanie rzymskokatolickie, które odłączyło się od pierwotnego, jednolitego chrześcijaństwa, z powodów dogmatycznych i politycznych.

Scjentolodzy zaś nie odłączyli się od nikogo, są wyznaniem samoistnym, nie można ich zatem nazwać sektą.

20:05, krasnov
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3