Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
wtorek, 11 maja 2010

Ludziska deliberują, kim niby będzie Pierwsza Dama, jak wygra JarKacz.

JarKacz jednak jest mężem!

No przecież, że partia!

 

10:03, krasnov
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 maja 2010

Niezbyt często oglądam telewizję – ani lubię, ani mam możliwość (często jestem poza krajem), wiele rzeczy znam z relacji i mi się włosy jeżą. Bo nawet z tych nielicznych klocków, jak sie je zestawi, to wychodzą zarysy ponurych krajobrazów.

 

Znajomi zwracali uwagę, że podczas pogrzebu Lecha Kaczyńskiego wielokrotnie czyniono z niego drugiego Chrystusa. Zarówno werbalnie - takie aluzje czynili biskupi w swoich kilometrowych przemowach; jak i symbolicznie - przez śpiewanie pieśni wielkanocnych podczas pogrzebu. Groteskowe to i niesmaczne.

Dziś Wiadomości TVP dorzuciły kolejną cegiełkę, mówiąc wprost, że tygodniowa żałoba narodowa to kolejny w tym roku "Wielki Tydzień". Czyli co, Lech Kaczyński to kolejny mesjasz?

A ile takich kwiatków umknęło naszej uwadze, zapadając jedynie w podświadomość podatnych umysłów oglądaczy TVP?

21:38, krasnov
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 maja 2010

Jak byłem mały, to kłuto mnie po oczach takim obrazkiem Chrystusa Króla:

Chrystus król i kłamczuch

Oto Jezus obiecujący zbawienie. Ale zawsze coś mi nie grało. Dopiero jako dorosły załapałem: on trzyma skrzyżowane palce! Znaczy: kłamie, guzik z tej obietnicy!

04:30, krasnov
Link Komentarze (3) »
sobota, 08 maja 2010

Jak dość powszechnie wiadomo, kiedyś tam obwołano (dość samowolnie) Matkę Boską królową Polski. Już wykpiwałem ten żenujący tytuł, równie marny, jak teoretyczna: Matka Boska Wójtowa Kamolek Mostowych. Ale maniakom nigdy nie jest dość:

 

" Punktualnie o godz. 10.30 na wzgórzu Wawelskim zebrało się kilkaset osób, głównie członków stowarzyszeń katolickich i narodowościowych. Przyszli na demonstrację, w czasie której domagali się, by parlament i episkopat ogłosił Jezusa Chrystusa Królem Polski. (...)

Zdaniem wyznawców idei Jezusa króla Polski, gdyby przed wojną przyznano mu oficjalnie ten tytuł, Polska nie ucierpiałaby w wojnie. - Niestety krajem rządzili masoni i nie zgodzili się na koronację. Dlatego wybuchła wojna - tłumaczą.

Józef Kurecki, prezes Stronnictwa Polska Racja Stanu (organizatorzy marszu) i dziś mówi, że oficjalnej koronacji nie możemy się doczekać, bo Polską rządzą liberałowie i masoni. Zaapelował, aby wszyscy katolicy walczyli o dobre imię Polski. - Jeżeli w naszej konstytucji nie będzie prawdy, czyli Boga, to Polska zginie - zapewniała pani Krystyna, uczestnik marszu. (Gazeta.pl)

 

Pozostaje mi westchnąć i sprostować: gdyby Polską rządzili masoni, to mielibyśmy dobrobyt, że hej. Tymczasem rządzą w znacznej części idioci i religijni fanatycy i mamy jak widać. Ale to na marginesie.

Głównie jednak zastanawia mnie coś innego. Skoro Maryja jest już królową, zastanawia mnie swatanie jej na małżonka Jezusa. Jej własnego syna (z dwojga ojców, na marginesie, co powinno stanowić niezły argument za uznaniem adopcji przez pary gejowskie, ale mniejsza z tym). Nic to innego jak po prostu popieranie kazirodztwa. Przepraszam, ale zdrowego miotu to z takiego związku nie będzie.

 

18:01, krasnov
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 maja 2010

Przedwczoraj kościelni świętowali Dzień Konstytucji 3 Maja pod pretekstem, że wypełniła ona wolę króla Jana Kazimierza i oddała Polskę pod opiekę Matki Boskiej. Ponieważ złości mnie idiotyczne wychwalanie, jak to przez te wieku Maryja się opiekowała naszym krajem, przypomnę, że od tego czasu spadały na nią same nieszczęścia. Oto, co pisałem rok temu:

 

Powiem szczerze, że ja dziękuję za taką opiekę. I Rzeczpospolita była jednym z największych i najsilniejszych państ w Europie. Mimo zmiennych losów zdawała się trwać bez większych uszczerbków. Odkąd król Jan Kazimierz raczył Rzeczpospolitą zbyć za friko, można było obserwować powolny upadek i osłabienie Państwa, zupełnie, jakby z niego coś wysysało moc (owszem, różne i nawet poważne problemy bywały wcześniej, ale zawsze jakoś z nich Korona wychodziła). Wreszcie Polska osłabła tak, że stała się łupem państw, które same się sobą opiekowały.

Zaserwowano nam trzy kolejne rozbiory, w tym bratobójcze konfederacje i bezskuteczne (choć bohaterskie) powstania. Dalej: ponad wiek ciemężenia i wyniszczania Narodu, bezskuteczne a krwawe powstania, które wyniszczyły lub wygnały najlepszych Polaków: zesłania na Sybir i masowe emigracje. Wynaradawianie: rusyfikację i germanizację.

Z pierwszej wojny światowej udało się wyjść zwycięsko, mimo ofiar i czas jakiś utrzymać Państwo, mimo walki z przeważającą siłą Armii Czerwonej w 1920 roku (wygranej dzięki nowoczesnemu dowodzeniu i wywiadowi, a nie cudowi). Była to jednak krótka przerwa.

Rychło doczekaliśmy się pomnożenia potęgi największych wrogów: Rzeszy i Sowietów oraz ich przymierza skierowanego przeciw nam. Doczekaliśmy napaści z dwóch stron i wypięcia się na nas wszystkich sojuszników. Dalej każdy wie: systematyczne wyniszczanie Narodu, zwłaszcza inteligencji i elit przez obu zaborców (niemieckie obozy, sowieckie łagry i mordy w Katyniu). Pokonanie agresora okupiliśmy ciężkimi stratami w naszych najlepszych ludziach, bo nowi/starzy alianci wysługiwali się Polakami.

Odzyskanie kraju przypłaciliśmy natychmiastowym kolejnym wypięciem się na nas sojuszników (za których przelewaliśmy krew na całym świecie) i oddaniem Polski jednemu z agresorów z września '39, oraz okrojeniu jej terytorium. Dalej: znów kilkadziesiąt lat okupacji i wyniszczania elit intelektualnych, niszczenia przemysłu i myśli technicznej, niszczenia rozumu. Zdławionych powstań nie liczę, bo to nic w porównaniu z tym, co dostali Węgrzy. Stan wojenny to już wręcz pikuś. Upadek gospodarki i pogłębiający się kryzys. Dzięki opanowaniu naszej narodowej chęci do bycia męczennikiem udało się wykorzystać osłabienie komunizmu i odzyskać wolność. Tego zrezygnowania z kolejnej krwawej jatki i martyrologii do dziś żałują co bardziej promaryjni politycy.



Podsumowując: faktycznie, doświadczyliśmy tej opieki, że hej! Od czasu koronacji MB na królową mamy ciągłe pasmo klęsk, nieszczęść i krwi. Z małymi przerwami, jak obecnie, a ja bym chciał, żeby ta przerwa trwała już wiecznie.

06:43, krasnov
Link Dodaj komentarz »