Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
poniedziałek, 15 lutego 2010

Wytykanie Kaczyńskim PRL-owskiej mentalności to stały punkt krytyki ze strony wszystkich wrogów PiSu. W tym również mnie. Chyba nikogo już kolejne spostrzeżenia na ten temat nie dziwią, ale co, kiedy to samo zaczyna mówić członek klubu PiS, dawny działacz opozycji? Oj, coś w tym musi być!

 

" Walczyłem o to, by móc wyrażać poglądy, dlatego nie zgadzam się, żeby posłowie i senatorowie mieli zamykane usta. Dyscyplina partyjna ma swoje granice - powiedział w "Faktach po Faktach" senator Zbigniew Romaszewski, tłumacząc decyzję o opuszczeniu klubu PiS.

Większość życia przeżyłem w PRL-u i wiem, co to są naciski. Wiem, co to jest Sejm, który głosował poprzez podnoszenie rąk. Poświęciłem swoje życie i walczyłem o to, by mieć prawo wyrażać swoje poglądy, by to prawo mieli wszyscy ludzie - powiedział Romaszewski. (tvn24.pl)

 

Szczerze mówiąc wcale nie popieram obrony senatora Piesiewicza. Niezależnie od tego, na ile jest winien, w odmowie zniesienia jego immunitetu widzę tylko jaśnie panów senatorów obronę własnego, wspólnego tyłka, na zasadzie "a mnie to też może spotkać, niech będzie precedens". Ale że przy okazji "swojak" powiedział Kaczyńskiemu kilka zdań prawdy, to miłe.

 

21:22, krasnov
Link Komentarze (1) »