Złośliwie o głupkach. Zwłaszcza w w potylice. Pardon, w polityce.
RSS
wtorek, 17 listopada 2009

" Tygodnik "Newsweek" przeprowadził wśród parlamentarzystów ankietę. Wynika z niej, że ponad połowa z nich ma wrażenie, że ktoś ich podsłuchuje. Najsilniej są o tym przekonani posłowie PSL. Ponad 70 procent z nich myśli, że ktoś ich inwigiluje. (gazeta.pl)

 

Widać mają coś na sumieniu.

14:04, krasnov
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 listopada 2009

" Nie jest potrzebne nakładanie ekskomuniki na mafiosów, ponieważ ludzie ci automatycznie znajdują się poza Kościołem - powiedział sekretarz generalny konferencji episkopatu Włoch biskup Mariano Crociata. - Nawet jeśli ukrywają się pod płaszczykiem pobożności - dodał. (gazeta.pl)

 

Bardzo wygodne. Oczywiście z imienia i nazwiska lepiej nie ekskomunikować. Przecież pobożni mafiosi jeszcze by się obrazili i przestali dawać hojne datki. A tak, formalnie wszystko w porządku, ideał cały i kieszonka syta.

18:04, krasnov
Link Dodaj komentarz »

" Przebywający w Stanach Zjednoczonych premier Izraela Benjamin Netanjahu zaapelował w poniedziałek do strony palestyńskiej o niezwłoczne wznowienie rokowań pokojowych i zapowiedział podjęcie dalszych kroków mających na celu poprawę sytuacji gospodarczej na terytoriach palestyńskich.
Przemawiając do przedstawicieli północnoamerykańskich organizacji żydowskich, Netanjahu podkreślił, że rozmowy powinny zostać wznowione bez warunków wstępnych. Nie wspomniał jednak o zamrożeniu budowy żydowskich osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu, czego domagają się Palestyńczycy.
(gazeta.pl)

 

Ha-ha. No to jeśli ktoś się dziwił, że z tych wiecznych pokojowych negocjacji gówno wychodzi, to chyba właśnie przestał? Skoro Netanjhu, żeby odezwać się do Palestyńczyków potrzebuje najpierw polecieć do Stanów Zjednoczonych, żeby stamtąd udawać dobrego wujka, to ch...wo to widzę.

07:49, krasnov
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009

" - Pokazaliśmy Niemcom, jak należy walczyć, by skończyć ten system - oznajmił w Berlinie Lech Wałęsa, a chwilę później pchnął pierwszą kostkę domina symbolizującego upadek Muru Berlińskiego. Inscenizacja domina to kulminacyjny moment obchodów 20. rocznicy pokojowej rewolucji w dawnej NRD, która otworzyła drogę do zakończenia podziału Niemiec i Europy. Ustawiona pod Reichstagiem kostka, którą popchnął Wałęsa, poświęcona jest "Solidarności". (tvn24.pl)

 


Tak się ludziska dziwili, że Lech Kaczyński nie pojechał do Berlina się lansować. Że nie wykłócał się z Tuskiem o pociąg. A to takie proste. Przecież nie zniósłby takiej chwili triumfu swojego wroga: Lecha Wałęsy. Słuchać go przemawiającego do tłumów, słyszeć wiwaty na jego cześć, podziękowania od głów państw? O nie, nie zniósłby tego. Pochorowałby się, jak zwykle.

Wolał sobie pojechać do jakiejś mieściny, gdzie - wprawdzie daleko mniejsze - ale uroczystości były tylko na jego cześć. A i tak na wstępie wytknięto mu bycie sługusem partii. Ojej.

22:04, krasnov
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009

" Kancelaria Prezydenta wystąpiła do Sejmu z wnioskiem podniesienia swojego budżetu o 5 proc, czyli o 8 mln zł.

Eksperci nie rozumieją jednak nowego budżetu prezydenta. W 2010 r. Kancelaria Lecha Kaczyńskiego będzie chciała wydać na zakupy aż 17 mln zł, a na podróże krajowe o 9 proc. więcej niż w tym roku.

Najdziwniejsze zmiany czekają budżet Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Budżet BBN miałby urosnąć aż o... 23 proc.

Eksperci sejmowi uznali, że budżet prezydencki jest nie do przyjęcia i domagają się wyjaśnień. (gazeta.pl)

 

Eksperci nie rozumieją? Dziwne, bo ja rozumiem. Ale może po prostu ekspertom nie wypada głośno powiedzieć. Mnie wypada, więc oświecę, bo sprawa jest bardzo prosta.

Od nowego roku rusza pełną parą kampania wyborcza. A tak. Więcej pieniędzy na podróże krajowe? No przecież Lech Kaczyński musi w ostatnim roku pokazać się jako troskliwy mąż stanu i pojeździć po ciemnym ludzie. Najlepiej za państwowe pieniążki. Budżet BBN większy? No przecież musi mieć swój sztab wyborczy. A po co przez trzy lata gromadził tam swoich popleczników? Za państwowe pieniądze, oczywiście. Większe zakupy? No przecież potrzebne będą materiały wyborcze, kosztowne sondaże opinii publicznej, wszystko to LK chętnie upchnąłby w wydatki kancelarii. Po co sięgać do własnej kieszeni, jak się jest prezydentem i można podrenować skarb Państwa?

Lech Kaczyński, jak większość polskich polityków, reprezentuje jeszcze moralność socjalistyczną: jak się jest na stołku, to się traktuje urząd/przedsiębiorstwo/państwo jak własny, prywatny folwark.

12:00, krasnov
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 listopada 2009

Tak się niestety składa, że w naszym kraju dmuchane afery huczą miesiącami i latami, natomiast prawdziwie bulwersujące skandale cichną szybciutko, opinia zapomina, a dziennikarze jakoś nie kwapią się ciągnąć tematu. Zatem, choć już nie nowe, to ku pamięci.

 

Zobaczmy, jak kryształowi są ci, którzy oburzają się, że ktoś tam obiecał coś biznesmenom, bynajmniej nie za pieniądze:

" Piotr Woyciechowski, jeden z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza, znany z zasiadania w licznych spółkach Skarbu Państwa i wielokrotnie wiązany z wyłudzaniem państwowych pieniędzy, znalazł pracę w NBP.

Piotr Woyciechowski był wiceszefem komisji likwidacyjnej WSI i jednym z najbliższych współpracowników Antoniego Macierewicza. W 1992 roku pomagał mu m.in. podczas tworzenia w MSW tzw. listy Macierewicza, która miała zdekonspirować współpracowników SB.

Później był szefem państwowej firmy ochroniarskiej Naftor; z funkcji został odwołany w 2008 roku po głośnym skandalu. "Dziennik" ujawnił wówczas, że Woyciechowski razem z bratankiem Antoniego Macierewicza - Tomaszem, wypłacili sobie ogromne kwoty z kasy państwowej na odprawy z Naftoru, którym zarządzali. Za ich odejście spółka zapłaciła niecały milion złotych odszkodowania.

Woyciechowski był też członkiem spółki Post Media Serwis, o której finansach pisała "Gazeta Wyborcza". Spółka ta z kasy Poczty Polskiej pobierała rocznie 4 miliony złotych na wydawanie zakładowej gazetki. W radzie nadzorczej byli m.in. ludzie z komisji likwidacyjnej WSI.

Teraz Woyciechowski dostał pracę w NBP Sławomira Skrzypka, którego zna z lat, gdy ten był wiceprezydentem Warszawy. Woyciechowski szefował wówczas podlegającej mu spółce Gminna Gospodarka Komunalna Ochota. Były likwidator WSI doradza tam w sprawach bezpieczeństwa. (gazeta.pl)

 

W sprawach bezpieczeństwa? No na pewno portfele i konta wierchuszki PiS są bezpieczne, nie grozi im opustoszenie. Gorzej z naszymi, publicznymi pieniędzmi. Przypomnijmy, że Skrzypek to idiota, który nawet nie potrafił z kartki kilku cyfr przeczytać, jak został prezesem.

 

No, ale zobaczmy też, jak kryształowi są ludzie, którzy zarzucali rządowi niejasne jakoby kontakty z handlarzem bronią podczas przetargu na sprzedaż stoczni:

" Nazwisko El-Assira jest dziś głośne. To on pośredniczył w nieudanej transakcji sprzedaży polskich stoczni katarskiemu funduszowi Stichting Particulier Fonds Greenrights. To z konta Libańczyka wpłacono skarbowi państwa 8 mln euro wadium. I to właśnie jego postać PiS wykorzystał do ataku na rząd.

Zaczęło się od ustępującego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Tydzień temu rozesłał on prezydentowi oraz marszałkom Sejmu i Senatu zapisy podsłuchanych przez CBA rozmów, a te niemal natychmiast wyciekły do prasy. PiS i część mediów ogłosiły "aferę stoczniową". Opozycja zażądała głów ministra skarbu i urzędników Agencji Rozwoju Przemysłu, którzy mieli z naruszeniem procedur faworyzować katarskiego inwestora. Właśnie tego, którego reprezentował El-Assir.

Posłowie PiS oburzali się, że służby specjalne nie sprawdziły przeszłości El-Assira, który miał być "bohaterem korupcyjnej afery w Portugalii", a według części mediów nawet mieć związki z Al-Kaidą.

Najostrzej wypowiadał się poseł Zbigniew Wassermann, b. koordynator służb specjalnych. We wtorek w Sejmie mówił dziennikarzom, że "El-Assir to człowiek znany w świecie, uwikłany w nielegalny handel bronią, człowiek, który jest ścigany listami gończymi". - Czy tego nie ustaliły służby? To nie CBA bada tego typu wiarygodność. To zadanie ABW, MSWiA i SKW. Tego premier nie wiedział? - atakował Wassermann.

Tymczasem z informacji "Gazety" wynika, że to właśnie Wassermann jako koordynator służb za rządów PiS zlecił ABW sprawdzenie El-Assira. 28 maja 2007 r. wysłał do Agencji pismo z prośbą o "sprawdzenie osoby o nazwisku Abdul Rachman El-Assir". Sprawę polecił potraktować jako pilną.

Już 5 czerwca 2007 r. wiceszef ABW Grzegorz Ocieczek odpisał Wassermannowi: "ABW nie posiada informacji istotnych dla bezpieczeństwa państwa i międzynarodowej pozycji RP w odniesieniu do osoby o nazwisku Abdul Rachman El-Assir". Ocieczek dodał też, że nazwisko El-Assira nie znajduje się w aktach IPN.

Po co Wassermannowi były te informacje? Czy przeszłość Libańczyka sprawdzał, bo za kilka dni handlarz miał lecieć do Gruzji z prezesem Bumaru i Robertem Drabą, wiceszefem kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego?
(gazeta.pl)


No i jasne. Ten straszny zbrodniarz to protegowany prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a Wassermanowi nie przeszkadzało, że rekomenduje takiego "strasznego zbrodniarza", a przecież wiedział o nim wszystko, bo miał informacje z ABW. I co teraz, kłamczuszki?

06:50, krasnov
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 października 2009

" W związku z epidemią grypy na Ukrainie, prezydent Wiktor Juszczenko zwrócił się o pomoc do Lecha Kaczyńskiego. Jak podkreślił prezydencki minister Lech Kaczyński zadeklarował, że zrobi wszystko, co tylko możliwe, by pomóc stronie ukraińskiej w tej sytuacji. (tvn24.pl)

 

A nie, szyderców zdziwię, Pan Prezydent nie miga się od pomocy, zawziął się niczym Bob Budowniczy, albo - nie przymierzając - Strażak Sam i pomógł. Tak!

 

" Polski prezydent już zareagował. Lech Kaczyński przekazał prośbę do ministerstwa zdrowia i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

 

Brawo bohaterski Lech Kaczyński! Co my byśmy bez niego zrobili?!

23:13, krasnov
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 października 2009

" Jarosław Kaczyński uważa, że politycy Platformy Obywatelskiej, zamieszani w aferę hazardową, powinni zostać usunięci z partii. Prezes Prawa i Sprawiedliwości tak skomentował oświadczenie Zbigniewa Chlebowskiego, który zawiesił swoje członkostwo w partii i w klubie. Nielegalny lobbing jest częścią istniejącego w Polsce systemu polityczno-gospodarczego. System ten sprawia, że w Polsce nie ma tanich mieszkań, autostrad czy nowoczesnej sieci energetycznej - mówi szef PiS. Jarosław Kaczyński dodał, że premier Donald Tusk, który znalazł się w kręgu podejrzeń w sprawie afery hazardowej, powinien stracić stanowisko. - Standardy działania premiera, to standardy rodem z republik bananowych - skomentował Kaczyński. (gazeta.pl)

 

Tak. Przypomnijmy, że premier Donald Tusk odwołał i zawiesił ludzi, których oskarżono o rozmowy z przedsiębiorcami (oraz bycie z nimi po imieniu). Przypomnijmy, co zrobił premier Jarosław Kaczyński, kiedy jego minister Bolesław Piecha był oskarżany o działanie na szkodę państwa, a na korzyść korporacji farmaceutycznych (i to o faktyczne działania, a nie o rozmowy na ich temat)? Co zrobił? NIC NIE ZROBIŁ. Takie groźne CBA też siedziało cichutko.

Jeśli teraz mamy zatem republikę bananową, to za rządów Kaczyńskiego była chyba pierwotna wspólnota ludożerców. Czyli i tak jest postęp.

17:27, krasnov
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 października 2009

Nieoceniony i niezawodny as PiS - Jacek Kurski znalazł winnego cofki i powodzi po ostatnich ulewach i wichurach.

Otóż winny jest Donald Tusk i jego rząd, bo nie zmeliorowali Bałtyku.

Gdyby zmeliorowali Morze Bałtyckie, to by sztorm nie wdmuchał wody do rzek.

Postuluję o dyplom inżyniera melioracji honoris causa dla Jacka Kurskiego!

01:13, krasnov
Link Dodaj komentarz »

" Jacek Kurski uważa, że " jest jakiś rodzaj stałego zlecenia" na niego. - Nasiliło się to szczególnie za rządów Platformy - mówi w wywiadzie dla "Wprost Light". Dokładnie rok temu, eurodeputowany PiS mówił w mediach, że PO szykuje jakąś aferę na Pomorzu z jego udziałem. Jesienią ubiegłego roku Jacek Kurski mówił w Radiu TOK FM, że będzie prawdopodobnie następną osobą, której Platforma postawi jakieś polityczne zarzuty . PO miałaby "przygotować" jakąś aferę na Pomorzu, tak aby przykryć informacje o postawieniu zarzutów korupcyjnych prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu, byłemu członkowi PO. Takie informacje mieli mu przekazać "życzliwi ludzie z PO".

- Mam informację, że wobec mnie są czynione zabiegi, które mają mnie zdyskredytować. ABW bez pozostawienia żadnych śladów i dokumentów - "na blachę" - chodzi po różnych ludziach i instytucjach z intencją zbierania haków na mnie - mówił w TOK FM Kurski.

Poseł o swoich podejrzeniach nie zawiadomił prokuratury.
(gazeta.pl)

Czy to zwykła dla tej partii Paranoja i Schizofrenia?  Niekoniecznie. Może to Przebiegłość i Spryt?

Załóżmy sobie, że jakiś polityk opozycji coś poważnego zbroił. Dużo poważniejszego niż codzienne naruszanie przepisów drogowych. Coś, czego bardzo się boi, że mogłoby wyjść na jaw. Co robić? Najlepszą obroną jest atak! Należy zawczasu postawić się w roli prześladowanej ofiary, naopowiadać o zbieraniu haków i przygotowywaniu fałszywych zarzutów (co partia owego polityka zresztą sama robiła, będąc u władzy - każdy sądzi własną miarą).

Jeśli teraz brzydkie postępki wyjdą na jaw, będzie można łatwiutko powiedzieć "a nie mówiłem? spreparowali haka na mnie!".

Ja na miejscu służb specjalnych zdecydowanie zainteresowałbym się poczynaniami posła, zanim zaczął głosić swoje tezy.

01:09, krasnov
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11